Wyjazd nad morze to dobry sposób nie tylko na spędzenia urlopu, ale i podreperowanie zdrowia. Powietrze nasycone jodem poprawia odporność, a kąpiel w słonej, morskiej wodzie korzystnie wpływa na organizm. Dlaczego warto udać się nad polskie morze? Jaki wpływ na zdrowie może mieć Morze Bałtyckie? Witam wszystkich serdecznie. Do wyjazdu nad morze z moim pociechami mam ich 4 brakło mi 3000 zł Nie pracuję poszukuję pracy.. Od 1 lipca zaczynam pracę lecz na pół etatu a pierwszą wypłatę będę mieć dopiero 20.08.2021A nad morze mamy jechać 1 sierpnia Pobyt mam juz opłacony Puszcza Białowieska – bez pośpiechu. Wyobraź sobie miejsce, gdzie rośnie wolny las. Las pradawny, taki jak kiedyś, zanim człowiek zapragnął uporządkować wszystko, dostosowując naturę do swoich potrzeb. Wyobraź sobie zapach tego lasu. Tak, on pachnie inaczej. Pachnie wolnością. Napisane przez Small Travellers w 18 lutego 2018. Rok temu spędziliśmy tydzień w Izraelu. Jednym z obowiązkowych punktów naszego wyjazdu był wypad nad Morze Martwe. Zdecydowanie polecamy Wam odwiedzić Morze Martwe w lutym, kiedy u nas szaleje jeszcze zima. Bo co może być fajniejszego, niż zrzucenie ubrań i kąpiel w wodzie o Zalecamy kolor biały, będzie pasował do każdego stroju kąpielowego i podkreśli opaleniznę. 3. Szorty/krótkie spodenki. W zestawieniu ubrań, które musisz zabrać ze sobą nad morze nie powinno zabraknąć szortów. Jeśli tylko na górze masz stanik od stroju kąpielowego, wystarczy, że na dół założysz szorty i jesteś gotowa do Znajduje się tam przepiękny klasztor oraz piękna plaża. Około 17 metrów pod wodą znajduje się posąg Chrystusa. To jedno z najpopularniejszych miejsc do nurkowania. Inne rzeźby z takim wizerunkiem można zobaczyć na Florydzie lub Karaibach. Rimini. Rimini to jedno z najpopularniejszych miast-kurortów nad Adriatykiem. . Moze troche wczesnie pisze tego posta ale tak własnie się zaczełam zastanawiać w końcu za 3 miesiące już są wakacje. A Wy juz doświadczone jesteście w takich wyjazdach i “macie to za sobą” My w tym roku planujemy jechać nad morze. Zresztą w zeszłym roku tez byliśmy z Natalką ale wtedy była mała miała 10/11 miesięcy a teraz bedzie miała 23. Najwieksze moje obawy budzi spanie w dzień. Czy sie uda nam ją uśpić? Tyle wrażeń – wiadomo No i w ogóle napiszcie na co mam zwracać uwagę? Jak wygladały wasze wyjazdy z dziećmi w tym wieku? Czy chodziły spac normalnie o zwykłej porze czy nie. Jak z jedzeniem? Chodziliście do smażalni czy gdzieś na obiady? Co mam zabrac – moze jest coś szczególnego co warto mieć z 2-latkiem ze sobą? A moze macie jakieś miejsce fajne polecenia na urlop. My planujemy jechac koło Karwii na wakacje. W zeszłym roku byliśmy w Jastarni. Mam tam sparwdzone miejsca, szlaki, wiem co mam robić w pogode i niepogode i co warto zobaczyć. Napiszcie dziewczyny. Edysia & Natalka 19 m-cy napisał/a: ~trytonek 2006-07-27 16:59 Witam Wszystkich Grupowiczów! Jestem po raz pierwszy na grupie (czytam Was od dawna ale nie mialam śmialości pisać). Mam wielką prośbę do Was! Po raz pierwszy jadę z synem dwulatkiem na wakacje-dłuższe niż dwa dni. Jadę z nim sama więc sama będę dźwigać nasz dobytek (męża i ojca u nas brak) :) Proszę o sugestie co jest na takim wyjeździe niezbędne a co można sobie darować! Wiem, że to temat "rzeka" i pewnie niejednokrotnie był poruszany na grupie ale uwierzcie zapracowanemu człowiekowi- mam ograniczony do minimum czas korzystania z internetu bo syn przeżywa fascynację takim jednym kretem! Proszę jeszcze o informacje w jakie miejsce nad Bałtykiem można pojechać bez ryzyka zagryzienia przez sinice??? Pozdrawiam Kaśka i Filip ( napisał/a: ~Pandora 2006-07-27 17:07 Użytkownik trytonek napisał: > Witam Wszystkich Grupowiczów! > Jestem po raz pierwszy na grupie (czytam Was od dawna ale nie mialam > śmialości pisać). > Mam wielką prośbę do Was! Po raz pierwszy jadę z synem dwulatkiem na > wakacje-dłuższe niż dwa dni. Jadę z nim sama więc sama będę dźwigać nasz > dobytek (męża i ojca u nas brak) :) > Proszę o sugestie co jest na takim wyjeździe niezbędne a co można sobie > darować! Wiem, że to temat "rzeka" i pewnie niejednokrotnie był poruszany Daruj sobie szpeje do piasku. Kupisz na miejscu. My na dwa tygodnie do Bułgarii w trójke spakowaliśmy się w dwie walizki, w tym jedną mini. Waga naszego bagażu wyniosła z wózkiem 39 kilo :) Pandora -- Pandora, a 3-syllable girl's name of Greek origin, means: One with all gifts; talented | Pitu Pitu| | Learn English with Us napisał/a: ~Michal Jankowski 2006-07-27 18:21 trytonek writes: > Proszę jeszcze o informacje w jakie miejsce nad Bałtykiem można pojechać > bez ryzyka zagryzienia przez sinice??? A w ogóle są jeszcze jakieś wolne miejsca? MJ napisał/a: ~Basia Z." 2006-07-27 18:37 Użytkownik "trytonek" : > Proszę o sugestie co jest na takim wyjeździe niezbędne a co można sobie > darować! Wiem, że to temat "rzeka" i pewnie niejednokrotnie był poruszany > na grupie ale uwierzcie zapracowanemu człowiekowi- mam ograniczony do > minimum czas korzystania z internetu bo syn przeżywa fascynację takim > jednym kretem! Moje doświadczenia pochodzą sprzed 15 lat, ale jeździłam sama z dwójką młodych w góry pod namiot. I umiałam się spakować z tym namiotem i z trzema śpiworami w jeden plecak (prawda że ważył ponad 25 kg). Generalnie wszystkiego po dwa komplety - na złą i na dobrą pogodę. Ewentualnie bielizny i ciuchów na upały trochę więcej. Wszystko można będzie na miejscu przeprać. Najwięcej miejsca zajmowały mi buty - po 3 pary - sandałki, drugie typu adidasy i trzecie gumiaki. Pamiętaj o czymś na głowę. Koniecznie coś od deszczu. Teraz są upały ale nie wiadomo ile jeszcze potrwają. Kosmetyki te co zawsze ale nie w nadmiarze, przybory do mycia, przydaje się więcej niż jeden ręcznik na osobę. Przydaje się własny kubek, lub dwa i jakaś plastikowa miska na umycie owoców, na miejscu nie zawsze to jest. Darować sobie należy bezwzględnie wszystkie ciuchy "eleganckie". Ja darowuję sobie również wszelkie gadżety typu radio, z elektroniki zabieram tylko telefon. Pozdrowienia. Basia napisał/a: ~pamana 2006-07-27 19:03 > Proszę jeszcze o informacje w jakie miejsce nad Bałtykiem można pojechać > bez ryzyka zagryzienia przez sinice??? > Pozdrawiam jedziesz czy szukasz miejsca?bo od tego zalezy co wezmiesz czy bedzi edo dyspozycji kuchnia wyposazona czy nie bedzie wcale. bierz wszytsko co uwzywasz na codzien plus ciuchy na zimno i na upaly. p. napisał/a: ~Bazyl 2006-07-27 21:21 Michal Jankowski napisał(a): >> Proszę jeszcze o informacje w jakie miejsce nad Bałtykiem można pojechać >> bez ryzyka zagryzienia przez sinice??? > > A w ogóle są jeszcze jakieś wolne miejsca? O, i Michał jest :D Ja nad Bałtykiem byłem raz (pierwszy i ostatni) i mimo zwiedzenia prawie całego wybrzeża (objazdowa "zakładówka") miejsc takowych nie stwierdziłem. Ale teraz mamy IV RP to i pewnie plaże bez sinic, woda ciepła ... ;) -- Pozdrawiam Bazyl [ bazyl3[CIACHO]@ ] Mój dorobek grupowy: napisał/a: ~trytonek 2006-07-27 21:53 Michal Jankowski wrote: > trytonek writes: > >> Proszę jeszcze o informacje w jakie miejsce nad Bałtykiem można pojechać >> bez ryzyka zagryzienia przez sinice??? > > A w ogóle są jeszcze jakieś wolne miejsca? > > MJ Cały czas mam nadzieję, że jeszcze coś znajdę. Myślisz, że jestem naiwna?? napisał/a: ~Michal Jankowski 2006-07-27 22:50 trytonek writes: > Cały czas mam nadzieję, że jeszcze coś znajdę. Myślisz, że jestem naiwna?? Nie wiem. Pewnie zależy od determinacji i sposobu szukania. Ale jeśli pojedziesz w ciemno to licz się z noclegiem na plaży. Nad polskim morzem zawsze jest gęsto, a już przy takiej pogodzie jak w tym roku... MJ napisał/a: ~ dagmara " 2006-07-27 23:37 trytonek napisał(a): > Proszę jeszcze o informacje w jakie miejsce nad Bałtykiem można pojechać > bez ryzyka zagryzienia przez sinice??? > Pozdrawiam co do wyjazdu to nie mam doświadczenia ale jeśli chodzi o wodę to możesz sobie sprawdzić raport sanepidu o czystości kąpielisk na pozdrawiam dagmara i szymek -- Za dwa tygodnie ruszamy nad morze. W końcu! Przecież czekam i czekam na te nasze wakacje. Aczkolwiek źle nam nie jest, ciągle gdzieś wyjeżdżamy i zwiedzamy okolice, ale z utęsknieniem czekam na szum fal, delikatny piasek pod palcami i pogoda dopisała. Karolcia również nie może się doczekać i ciągle wspomina o tym, że jak była mała to była nad morzem. Rok temu 2 razy udało nam się wyjechać nad polskie morze i to było coś. Niestety w tym roku musimy nacieszyć się jednym wyjazdem, ale z pewnością będzie on dłuższy :) Pewnie zastanawia Was jak przetrwać taką długą podróż z dzieckiem. U nas będzie naprawdę długa, bo mamy do przejechania ponad 500 km. Wiadomo, że każde dziecko jest inne. Nasza Karolinka nie lubiła podróżować w foteliku. Nawet na krótkie trasy było kiepsko. Do czasu. Nagle zmieniło się wszystko o 180 stopni i oto nasza córka grzecznie siedzi z tyłu i podróżuje. Jak powiemy jej, że jedziemy daleko to siedzi i wyczekuje końca trasy. Widzę, że takimi wyjazdami jest bardzo podekscytowana i lubi jeździć. Trasę umilają nam piosenki dla dzieci. Karolcia uwielbia Fasolki, więc wałkujemy płytę na okrągło, a ja chodzę później po domu i nucę. Fasolki wchodzą do głowy i wyjść nie mogą. Trochę mnie to męczy, ale czego się nie robi dla dziecka ;) A oto moje złote rady na podróż z dwulatkiem: 1. Piosenki. Najlepiej wspomniane wyżej Fasolki. Ale w radiu, nie na telefonie czy tablecie. 2. Książeczki. Karolcia uwielbia, więc w podróży mogę jej czytać i czytać. 3. Przystanki. A to siku, a to jeść. Trasa będzie się dłużyć, ale nic się już na to nie poradzi. 4. Podróż nocą lub nad ranem. Wiadomo, że dziecko prześpi wtedy większość trasy. 5. Gdy jest kiepsko czas wytoczyć ciężkie działa, czyli bajki na tablecie lub laptopie. U nas max 30 minut za jednym razem, a w czasie dnia max 1h, ale wiadomo, że w podróży można zrobić wyjątek ;) Radami tymi Ameryki nie odkryłam, ale dla rodziców, którzy po raz pierwszy wybierają się w podróż z dzieckiem, mogą się okazać przydatne. Dołączył: 2011-10-01 Miasto: Liczba postów: 2075 26 kwietnia 2017, 10:25 Jak tam Wasze plany wakacyjne? Jeśli wybieracie się nad polskie morze to lepiej się spieszcie z rezerwacjami, wolnych miejsc już malutko zostało:)Myśmy wczoraj zaklepali miejscówkę, cieszę się bo od 3 lat nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, polskie morze mi się marzy już od dawna... Ale teraz mnie męczą myśli organizacyjne. Jak ogarnąć to wszystko z dwulatkiem żeby nie była to męczarnia dla nas i dla niego tylko super wakacje. Macie jakieś rady? Najbardziej boję się samej podróży - ze śląska nad morze to około 10 godzin jazdy (chcemy w godzinach nocnych jechać) no i nocy w nowym miejscu, bo synek nie jest z tych co padną gdzie popadnie, raczej przywiązany jest do swoich rytuałów, swojego łóżeczka, itp. W dzień jakoś sobie poradzimy, woda i piasek plus zabawki, to chyba wystarczające atrakcje dla jakieś wskazówki co do tych dwóch kwestii? Czy taki maluch wytrzyma te 10 godzin w foteliku (mam nadzieję, że będzie spał), czy często trzeba robić mu przerwy? Jakieś sposoby na zasypianie w nowym miejscu? Dołączył: 2013-01-21 Miasto: Katowice Liczba postów: 723 26 kwietnia 2017, 11:48 Ja byłam w zeszłym roku w Chorwacji z córką 1,5 roku. Spokojnie dała radę - trochę spała (wbrew pozorom dość późno nam usnęła w aucie), trochę się bawiła. Mieliśmy kilka postojów na siku i jeden taki dłuższy jak zaczynał się dzień (też jechaliśmy w nocy). Co do samego pobytu na miejscu to miała w ciągu dnia tyle atrakcji, że padała wieczorem. Po podróży też padła. Fakt faktem pilnowaliśmy, żeby tak jak w domu chodziła spać o konkretnej godzinie po kolacji,kąpaniu i czytaniu bajki. mirabelka2014 26 kwietnia 2017, 11:48 Mam dzieci w wieku 8 i 6 lat. Nad polskie morze jezdzimy co roku od 12 lat:) Raz tylko nie pojechalismy - gdy urodzil sie syn - pod koniec kwietnia, wiec wtedy uznalismy, ze z takim maluchem nie jedziemy. Ale od kiedy skonczyl roczek to jezdzimy co roku. Corka urodzila sie w styczniu, a w sierpniu tez juz zabralismy ja na wakacje:) Mieszkam w woj. łodzkim (ale nie w Lodzi, do Lodzi mamy spory kawalek) wiec tez podroz nad morze jest dluga, choc teraz od kiedy jest autostrada to jest juz super, bo we wczesniejszych latach podroz trwala bardzo dlugo! My zawsze jezdzimy na Polwysep Helski:) Mysle, ze taki dwulatek spokojnie zniesie taka podroz. Moje dzieci zawsze spaly - tez wyruszamy noca. Ale oni nigdy nieli ze spaniem problemow. Nie wiem jak twoje dziecko, ale na pewno sobie poradzicie. Przerwy i tak pewnie bedziecie robic, przeciez taka przerwa przyda sie tez kierowcy, chyba nie zamierzacie tyle godzin jechac bez zadnego postoju? Jesli idzie o spanie w nowym miejscu to tez chyb nie powinno byc problemu - po dniu pelnym wrtazen spedzonym na plazy, kapieli w korzu i innych atrakcjach diecko padnie wam wieczorem jak mucha:):) Moje dzieci zasypialy od razu, a my w tym czasie normalnie ogladalismy tv, chodzilismy po pokoju, czasem zajrzeli znakomi na mini imprezke:) dzieciom nic nie przeszkadzalo, choc normalnie potrzebowali ciszy, by zasnac:)Takze na pewno wszystko bedzie dobrze:) Zycze udanego wypoczynku, no i pogody przede wszystkim:) bo trafic pogode nad Baltykiem to jak wygrana w lotto niestety...A do jakiej miejscowosci sie wybieracie? Dołączył: 2011-10-01 Miasto: Liczba postów: 2075 26 kwietnia 2017, 12:32 Postoje na pewno będą, ale krótkie - kawa, kanapka, siku... Młodego pewnie trzeba będzie wybudzać, mam nadzieję, że jakoś się odnajdzie w tym zamieszaniu nocnym. Ale kości rozciągnąć musi przecież:) Jedziemy do Karwii, pierwszy raz. mayuko Dołączył: 2012-09-23 Miasto: Warszawa Liczba postów: 5892 26 kwietnia 2017, 12:36 Ojej...to dokąd jedziecie, ze aż 10 godzin wyliczyłaś? Wydaje mi się, ze dwulatek spokojnie prześpi Wam noc w samochodzie. Ja ze swoja córką wybierałam jednak podróż pociągiem ( jeździliśmy dość często na trasie Warszawa-Stargard), ze względu na to, ze w pociągu mogła się poruszać. Kilka razy samochodem na tej samej trasie również przetrwała, aczkolwiek bez przystanków na "pobieganie" się nie obeszło. mirabelka2014 26 kwietnia 2017, 12:44 Postoje na pewno będą, ale krótkie - kawa, kanapka, siku... Młodego pewnie trzeba będzie wybudzać, mam nadzieję, że jakoś się odnajdzie w tym zamieszaniu nocnym. Ale kości rozciągnąć musi przecież:) Jedziemy do Karwii, pierwszy raz. Super wybór! świetna miejscowośc dla rodzin z dziećmi:) byliśmy tam już 5 razy:) piekna szeroka plaza, miasteczko tez bardzo urokliwe:)Mysle, ze podroz bedzie krotsza, bo wlasnie autostrada mozna szybko smignac:) Dołączył: 2011-10-01 Miasto: Liczba postów: 2075 26 kwietnia 2017, 13:09 Wiecie co, strzelam z tym czasem na oko, ostatnio nad morze jechaliśmy 5 czy 6 lat temu i tyle to wtedy zajęło (Władysławowo). A nie wiem czy się jakieś korki nie trafią czy coś. Oby poszło szybciej. Dołączył: 2009-11-08 Miasto: Londyn Liczba postów: 1794 26 kwietnia 2017, 13:21 Ja bym śpiącego dziecka nie budziła, to otwieranie puszki Pandory ;) My w długą podróż wybraliśmy się z roczniakiem, łącznie z postojami zajęło nam to grubo ponad 12 godzin (nie pamiętam dokładnie), wyjechaliśmy jakoś o 3-4 rano, wpakowaliśmy go w fotelik w piżamce, nawet nie zdążył sie rozbudzić, spał chyba do 8, dla niego to długo, planowaliśmy zrobić postój o 6 ale jechaliśmy tak długo dopóki spał. Potem zrobiliśmy długą przerwę 2 godziny, potem znowu trochę w samochodzie, potem kolejna przerwa i tak to zaplanowaliśmy, żeby kolejną drzemkę miał znowu w samochodzie. W sumie zatrzymaliśmy się 3 razy, raz długo na stacji benzynowej przy autostradzie, raz krótko i znowu raz długo w małym miasteczku, poszliśmy tam na spacer, żeby trochę odpocząć od samochodu i żeby mały mógł trochę pobiegać i się się strasznie bo on nie znosi siedzieć w miejscu a o dziwo poszło bardzo dobrze. Miałam cały worek małych zabawek, książeczek, przekąsek (skorzystał tylko z kilku rzeczy), a przypuszczam, że z dwulatkiem można się już bawić w jakieś zabawy słowne, piosenki, czy szukanie jakiejś postaci w książeczkach. Myślę, że książki z serii Ulicy Czereśniowej mogą się dobrze spisać. U nas dobrze sprawdziły się ruchome magnesy i blaszka do ciasta (magnesy przyczepiają się do blaszki i można z nich układać różne rzeczy, figury itp.). Warto też wziąć ze sobą jakąś książeczkę, zabawkę, której dziecko nie zna, wiadomo, że jak jest nowe to jest szansa, że będzie trochę dużej zajmujace. AnnaHannaa Dołączył: 2016-08-19 Miasto: Liczba postów: 222 26 kwietnia 2017, 13:28 Ja jeżdżę z dziećmi od 6 miesiąca ich życia co rok a starsza ma teraz 7. Jestem też z południa Polski i głównie włochy i chorwacja . Podróże od 7 do 12 rada jedz przez noc i jedna zasada NIGDY WYBUDZAJ dziecka . Nasz rekord to ok 7 godz bez przerwy mieliśmy sie zatrzymać jak sie obudzi roku i roku wtedy a ze się nue obudzili to od 3 rano dojechaliśmy akurat na śniadanie ☺Jak masz tablet to nagraj bajki wrazie czego Dołączył: 2009-11-08 Miasto: Londyn Liczba postów: 1794 26 kwietnia 2017, 13:31 A co do zasypiania to nie przewidzisz, jedne dzieci padną wyczerpane po całym intensywnym dniu, a innym będzie trudno, jak z dorosłymi ;) Na pewno stosujcie tę rutynę, jaką macie w domu. Zabierzcie jego kocyk, misia, lampkę nocną czy co tam macie, kilka drobiazgów, które skojarzą mu sie z domem i ze spaniem. Jak dojedziecie na miejsce i mały trochę ochłonie, niech pomoże wam sie rozpakować, pokażcie gdzie jest jego łóżeczko, włóżcie tam razem jego piżamkę, kocyk itd., i niech to czeka na wieczór czy na drzemkę. Nie zostawiajcie tego na sam koniec, niech mały ma czas się oswoić z nowym miejscem, żeby nie było szoku, że nagle musi tu zasnąć i nie wie o co chodzi. Dwulatek już jest kumaty, więc zrozumie o co chodzi. A to czy mu się uda spać to inna sprawa ;) Nasz w domu i tak sie sporo budzi więc jak wyjeżdżamy to nie ma wielkiej różnicy :P Kiedy nie miałam jeszcze dziecka, wydawało mi się, że wystarczy moje odpowiednie podejście, otwartość na nowe doświadczenia i trochę odwagi, a każdy wyjazd z maluchem będzie jak bułka z masłem. Jak zwykle w takich przypadkach, rzeczywistość zweryfikowała moje poglądy. Mając ponad dwuletnie dziecko nie odważyliśmy się jeszcze udać za granicę (aczkolwiek plany już są), za to zaliczyliśmy już trzy wyjazdy nad polskie dwa, z pięciomiesięcznym niemowlakiem i ponad rocznym brzdącem, polegały głównie na zabraniu ze sobą masy tobołów, a potem przetrwaniu jakoś z dnia na dzień pobytu przy niezbyt sprzyjających warunkach pogodowych z łapaniem w międzyczasie krótkich chwil oddechu. Trzeci wyjazd natomiast, poza zwyczajowym charakterem cygańskiego taboru, czy też, jak kto woli, objuczenia niczym u pustynnych dromaderów, był zgoła różny od poprzednich dwóch. Czym się różnił? Miał znacznie więcej zalet! Jeśli więc wahacie się czy wybrać się na wakacje z dwulatkiem, poznajcie dziś moje zdanie na ten jest noweNawet jeżeli, tak jak my, byliście już wcześniej z dzieckiem na podobnych wakacjach, nie będzie już ono nic z nich pamiętać. Co za tym idzie – przy każdym kolejnym doświadczeniu będzie wam towarzyszyć ta sama podnieta i niczym niezmącona cudowna dziecięca radość. Morze? Mosie, mama, mosie! Kamyki? Kamulek, kamulek! Zrywanie trawy i kwiatków? Plosie powtórzone razy tysiąc przy wciskaniu ich w maminą rękę. Wszystko jest nowe, wszystko jest świeże. Coś pięknego!Codziennie cieszy to samoTrochę na podobnej zasadzie wszystkiego, co jest nowe, dwulatka każdego dnia cieszy to samo, co sprawia, że niekoniecznie musimy się bardzo wysilać wymyślając codziennie inne atrakcje. Bujane samochody na dwuzłotówkę? Możemy je wałkować przez cały dzień po kilka razy, za każdym razem tak samo się z nich ciesząc (mniej cieszy się z nich nasz portfel, ale czego nie zrobimy dla naszego szkraba, prawda?). Ta sama reguła dotyczy automatów ze wspaniałej urody kulkami zawierającymi coraz to inne lub dokładnie te same, ale wciąż na nowo cieszące niespodzianki w rodzaju rozciągających się glutów, naszyjników z czaszką czy laleczek voodoo. Jest radocha!Piasek jest ulubioną zabawkąWidzieliście kiedyś dwulatka, który wpada w szał piaskowej zabawy? Dla mnie to absolutnie fascynujący widok. Wsypuje go, wysypuje, kopie, rzuca nim, zakopuje rodzicom stopy, niszczy babki, uklepuje. Jego najważniejszym orędziem jest łopatka, zaraz za nią w kolejce stoją grabki i wiaderko. Nie trzeba brać nic więcej, żadnych innych zabawek, bo piasek załatwia nam sprawę. Można się w nim do woli tarzać, przewracać i wygłupiać, a żadne pieniądze nie kupią nam lepszej zabawy. No, może istnieje jeszcze jedna, kusząca jeszcze bardziej niż piasek…Woda jest jeszcze bardziej ulubioną zabawkąWoda! Chlupanie! Plaskanie! Ochlapywanie! Bieganie w te i nazad od plaży do brzegu i z powrotem, robienie błota, skakanie po wodzie, wywracanie się do wody – wakacje są czasem, kiedy dwulatek na nowo odkrywa, że woda nie służy tylko do wieczornych kąpieli, a wręcz że te kąpiele stają się przy nowych wodnych atrakcjach dziwnie nudne. Z każdym kolejnym dniem wyjazdu woda kusi coraz bardziej, a pod koniec staje się już jedyną najbardziej upragnioną zabawką. I jak tu wytłumaczyć maluchowi, że następny raz najpewniej dopiero za rok… Aż żal kończyć takie wypoczynek nabiera nowego znaczeniaTo, czego być może na co dzień nie mamy czasu przetestować, na wakacjach z dwulatkiem zaczyna być możliwe. Wydawało nam się, że brzdąc źle zareaguje na włożenie go w fotelik rowerowy? Na wakacjach będzie tym zachwycony, a my nie dość, że zrobimy sobie wiele wspaniałych wycieczek, to obiecamy sobie jeszcze, że po powrocie odświeżymy zakurzone rowery i w takowy fotelik się zaopatrzymy. Do tej pory nasze dziecko nie bardzo chciało gdziekolwiek udawać się pieszo? Na wyjeździe wszystko będzie go ciekawić do tego stopnia, że pogna przed nami biegiem! A my tylko będziemy musieli za nim nadążać. A pozostając przy nadążaniu – to będzie naprawdę duże wyzwanie, kiedy zorientujemy się, że mały buntownik nagle wybiera zupełnie inne kierunki wycieczek, niż my…Czas docenić małe przyjemnościPozostańmy przy wycieczkach, bo to one właśnie nauczą nas najwięcej, ale i odkryją przed nami nowe zalety wyjazdu z dzieckiem. Jeżeli planujecie w miarę sprawne poruszanie się od punktu A do punktu B, szczerze radzę nastawienie się na dokładną odwrotność. Dwulatek preferuje wycieczki w rytmie slow. Dosłownie. Kwiatek? Trzeba go dokładnie powąchać brudząc sobie cały nosek pyłkiem. Patyczek? Koniecznie trzeba go podnieść! I tak jeszcze jeden patyczek, i kolejny… Uciechom nie ma końca! Co mamy dalej? Kamyk? Listek? Uf, udało nam się w pół godziny przejść jakieś 50 metrów. Jest sukces! Ale przecież po co się spieszyć, w końcu jesteśmy na wakacjach. A nasz nauczyciel wolnego stylu życia ma dwa nie stanowi problemuCóż to było za nudne życie, kiedy padający deszcz sprawiał, że nie miało się ochoty wychylić nosa spod dachu. Zaopatrzony w przeciwdeszczową kurtkę i spodnie oraz kalosze dwulatek pokaże nam, że jesteśmy śmiertelnie nudni! Przecież deszcze to niewyczerpane źródło radości! W każdej kałuży można skakać chlapiąc na wszystkie strony. Można wypłukać sobie ręce w deszczówce. Można biegać w deszczu nie przejmując się kompletnie tym, że pada nam prosto na głowę. Naprawdę, wakacje z dwulatkiem pokazują, że przejmowanie się prognozami traci sens, bo im gorsza pogoda, tym lepsza będzie zabawa. To chyba największa zaleta, prawda?A wy, jakie uroki wakacji z dziećmi odkrywacie w tym roku?Zapraszam do grupy mam, w której radzimy sobie, pomagamy i jesteśmy dla siebie przyjazne: KLIK. Czekam tam na Ciebie z niecierpliwością!

wyjazd nad morze z dwulatkiem